Witamy na stronie o motocyklistach i dla motocyklistów. Mamy nadzieje, iż strona się wam spodoba i będziecie nas często odwiedzać, a może nawet kiedyś się gdzieś spotkamy? Niech służy wam dobrze, wszelkie uwagi są mile widziane. ;)


 Na koniec Świata...
Ich trzech i Ona..
Czworo klubowiczów SCPc wyruszyło w połowie czerwca, na wyprawę swojego życia, zdobyć koło podbiegunowe. Przejechali motocyklami ponad 7400km, od dnia dzisiejszego przez najbliższe trzy tygodnie, będą dzielili się z Nami swoimi wspomnieniami...

.:PIERWSZY DZIEŃ:.

Ze Śląska jedziemy do Świnoujścia na prom do Ystad. Z Orzesza odprowadził nas kilkadziesiąt kilometrów Gutek, a we Wrocku pomachał nam i dodał odwagi Rysiek. I tak zostaliśmy sami zdani na własne siły. cdn...

I w drogę... przed nami tylko 7400km  Wsparcie kolegów...

.:DZIEŃ DRUGI:.

Tu się nic nie działo. Z Ystad jedziemy w kierunku Oslo. I tak minął dzień cdn...

.:DZIEŃ TRZECI:.

I tak jakoś dojechaliśmy do Oslo. Białe noce zaczynają szokować, choć przecież teoretycznie wiedzieliśmy o co tu chodzi. cdn ...

.:DZIEŃ CZWARTY:.

Z oslo w powoli psującej się pogodzie posuwamy się malowniczymi dolinami na północ. Dojechaliśmy do Wang - tego samego, z którego pochodzi kościółek stav w Karpaczu. cdn ...

.:DZIEŃ PIĄTY:.

Z Wang jedziemy na północny zachód - kościółek w Burgund, najdłuższy drogowy tunel na świecie (24.5 km) przejechany tam i z powrotem, największy lodowiec w Europie o nazwie niewymownej, Jotuheimen - przełęcz, na której jest jeszcze zima, dojazd do Galdesanden cdn ...

.:DZIEŃ SZÓSTY:.

Tego dnia dojechaliśmy do Lom, zwiedziliśmy kolejny kościółek stav, wjechaliśmy na szczyt Dalsnibba z widokiem na fiord Gerainger, przejechaliśmy drogi orłów i trolli. Troche się nakręciliśmy. cdn ...

.:DZIEŃ SIÓDMY:.

Z Sorge pojechaliśmy do Trondheim. Przyjechaliśmy w przeddzień koronacji nowego króla. Miasto takie sobie. Ładną ma katedrę, gdzie koronują się norwescy królowie oraz guliki. Kto wie, co to jest gulik ? cdn ...

.:DZIEŃ ÓSMY:.

Dnia ósmego posuwalismy się powoli na północ goniąc deszcz. Dogoniliśmy.
Spalismy blisko koła podbiegunowego nad jeziorem. Okazało się, że mozna
kąpać się na kole podbiegunowym. cdn ...

.:DZIEŃ DZIEWIĄTY:.

Dnia tego w deszczu i zimnie osiągneliśmy koło polarne. Jest na nim taki
ośrodek dla turystów, gdzie moża się nieco podsuszyć. Axelowi od deszczu
włosy urosły i straszył nas - brutal taki !!!
Nastepnie pojechaliśmy do Bodo - miasto tonie w zieleni, ale zielen jest pod
szkłem.
Promem jedziemy na Lofoty.
Trafiliśmy akurat na noc Kupały (nie mylić z Kąpałą !!!) Nikt tu się nie
kąpie. Za to dymy nad wodą (z angielska smoke on the water, ale to juz było). cdn ...

.:DZIEŃ DZIESIĄTY:.

Przez cały dzień jedziemy przez kolejne wyspy archipelagu Lofotów. To górą,
to dołem ale stale naprzód. cdn ...

.:DZIEŃ JEDENASTY:.

Z Lofotów jedziemy na północy wschód. Dojeżdżamy do miasta Tromso. Jest to
najdalej wysuniete na północ miasto świata. Ruszły z niego wyprawy polarne,
w tym słynne Amundsena. W mieście jest ogród botaniczny z roślinnościa
arktyczną. Ciekawostką są tunele pod miastem połaczone ze sobą podziemnymi
rondami, oraz parkingami. cdn ...

.:DZIEŃ DWUNASTY:.

Jedziemy dalej. Temperatura opada, opady zresztą również. Lasu ustępują
miejsca zagajnikom brzozowym, wyglaającym jak po pożarze. Na zdjęciu widoczny namiot rdzennych mieszkanców - Samów. Tylko dlaczego brakuje mi to Winnetou ?
Następuje pierwsze spotkanie z reniferami. Oczywiście najwięcej reniferów
jest na drogach.
Dojeżdżamy do Alty - są tu rysunki skalne mające ponad 6500 lat (sic!).
Żaden dzisiejszy Hamerite nie wytrzyma nawet 1/100 tego czasu. A rysunki są
pod gołym niebem. cdn ...

.:DZIEŃ TRZYNASTY:.

Zbliżamy się do Nordkapu. Nie ma już lasów, nie ma trawy. Tylko wiatr i jeszcze nie pada. Ale to tylko chwilowo.
Widać pojedyncze namioty Samów. Wjeżdżamy tunelem na wyspę Nordkap.
Dalej - to już sam przylądek północny. Wita nas miłą, ciepłą atmosferą,
pięknymi widokami. Tylko te zdjęcia jakieś takie dziwne.
Motory ustawiamy za domkiem, po przed chwilą zdmuchnęło Goldasa z dwuosobową
załogą, ale bądżmy sprawiedliwi, mali byli. Zwiedzamy wszystko co jest do
zwiedzenia. Jakoś nie czekamy do północy, żeby zobaczyć słońce na niebie.
W końcu jest ono tu stale. cdn ...

.:DZIEŃ CZTERNASTY:.

Wjeżdżamy do Finlandii, tylko Ruch duży i chłopaki za małe cdn ...

.:DZIEŃ PIĘTNASTY:.

Słońce świeci - jest godzina 1.00 w nocy! Na koniec dnia, przecinamy koło podbiegunowe w Rawanieni i odwiedzamu Św.
Mikołaja. cdn ...

.:DZIEŃ SZESNASTY:.

I dalej mkniemy przez Finlandię. Robi się coraz cieplej. Coraz więcej rzeczy
ląduje w sakwach. cdn ...

.:DZIEŃ SIEDEMNASTY:.

Na pokładzie szybkiego promu opuszczamy Półwyspep Skandynawski i
pędzimy do Tallina.
Po pół dnia jeżdżenia znajdujemy uroczy kemping nad morzem.
Axel kazał mi pilnować motoru przez całą noc. Nie miałem wyjścia. cdn ...

.:DZIEŃ OSIEMNASTY:.

Tego dnia przejechaliśmy całą Estonię i Łotwę docierając do uroczego
hoteliku na Litwie. cdn ...

.:DZIEŃ DZIEWIĘTNASTY:.

Axel budzi się o 4.00 jak to ma w zwyczaju i obwieszcza wszystkim nowy
dzień. Jemy pyszne litewskie jedzonko. Brakuje na cudownego smaku metalu.
Doleżdżamy do Szabina w Polsce. Zielona noc. cdn ...

.:DZIEŃ DWUDZIESTY i ostatnii:.

Ze Sztabina jedziemy na Warszawę. Po jej pokonaniu, niełatwym zgoła,
dojechaliśmy do siedziby Marka. Zostalismy przyjeci super jagodziankami (za
co składamy specjalne ukłony Jurkowi). Nastepny etap podróży to kotlet w Polichnie. Bycza rzecz. I na koniec, po przejechaniu 7456 km pojawił się
symbol Katowic. Podróż szczęśliwie zakończona.



Nawigacja: Strona główna / Na koniec Świata